Darmowy rok za nielegalne opłaty
PRAWO I PIENIĄDZE. Krakowskie wodociągi przestraszyły się lawiny skarg

Wszyscy, którzy w ostatnich 20 latach zapłacili za przyłączenie do sieci wodociągowej lub kanalizacyjnej, powinni otrzymać zwrot pieniędzy. Opłaty pobierane z tego tytułu przez gminy i gminne spółki były bowiem nielegalne. Wyrok sądu, do którego dotarł "Dziennik Polski", jest jednoznaczny.

- Zaproponujemy zwrot opłaty poprzez zmniejszenie lub anulowanie rachunków za wodę i ścieki - mówi Piotr Ziętara, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Krakowie.
Jeśli ktoś zapłacił za przyłączenie do sieci 3 tys. zł, a jego obecne rachunki za wodę i ścieki wynoszą 250 zł miesięcznie, to przez rok nie zapłaci MPWiK ani grosza!
Krakowskie wodociągi zdecydowały się na takie rozwiązanie po wielu miesiącach konsultacji prawnych i burzliwych narad, rzecz dotyczy bowiem tysięcy mieszkańców i olbrzymich pieniędzy. W Krakowie chodzi o dziesiątki mln złotych.
Problem powstał rok temu, gdy krakowski nauczyciel, zachęcony publikacjami "Dziennika Polskiego" na ten temat, zażądał od MPWiK "zwrotu bezprawnie pobranej opłaty". Po jego skardze Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie orzekł, iż uchwała Rady Miasta, na mocy której pobierano te opłaty, "została wydana z naruszeniem prawa." Wodociągi zwróciły krakowianinowi 6,8 tys. zł, z czego 3 tys. zł to opłata, a reszta odsetki od 2001 r.
Władze wodociągów przestraszyły się lawiny skarg i żądań zwrotu opłat z odsetkami, co groziłoby ruiną spółki. Dodatkowo WSA w kwietniu orzekł, iż zapisy uchwały Rady Miasta Krakowa z 1998 r. o pobieraniu opłat za przyłączenie do sieci, są sprzeczne z konstytucją.
- MPWiK nie było stroną wyroku, tylko gmina Kraków - tłumaczy Piotr Ziętara. - Kto jednak ma oddać pieniądze? Poczuliśmy się zobowiązani, bo do nas one wpływały.
Wystarczy teraz zgłosić się do MPWiK, a pracownicy zaproponują zawarcie ugody. Jeśli ktoś się na nią nie zgodzi, może złożyć pozew do sądu.
Już w latach 90. sądy orzekały, że opłaty za przyłączenie do wodociągów są nielegalne

W latach 1998-2003 wszystkich krakowian obowiązywały uchwały Rady Miasta "w sprawie warunków podłączenia do miejskiej sieci wodociągowej i kanalizacyjnej". Było w nich zapisane, że "każdy podmiot przyłączający się do miejskiej sieci wnosi na konto MPWiK jednorazową opłatę przyłączeniową". W treści uchwał radni zapisywali także wysokość opłat.
W 1999 r. oraz w styczniu 2000 r. było to - w przypadku domów jednorodzinnych - 750 zł za przyłączenie do wodociągów i 1500 zł za przyłączenie do kanalizacji; dla zabudowy wielorodzinnej stawki były dwukrotnie wyższe. Od lutego 2000 r. RMK podniosła opłaty do - odpowiednio - 1000 i 2000 zł.
Trzy lata temu w serii artykułów na łamach "Dziennika Polskiego" zwróciliśmy uwagę, że nie ma podstaw prawnych do pobierania opłat przyłączeniowych. Zgodnie z licznymi wyrokami sądów, wszelkie podatki, daniny publiczne wolno stosować wyłącznie na mocy ustawy, a żadna ustawa nie mówi o opłatach za przyłączenie do sieci. Pod wpływem naszych publikacji ponad 30 małopolskich samorządów zaniechało pobierania tych opłat.
Gmina Kraków zrobiła to wcześniej. Już w maju 2003 r. wojewoda stwierdził nieważność obowiązującej wówczas uchwały RMK dotyczącej warunków przyłączenia. Opłaty uznał za bezprawne. Władze Krakowa zmieniły uchwałę. W długi spór z wojewodą weszły natomiast inne gminy, m.in. Niepołomice, ze Stanisławem Kracikiem, obecnym wojewodą, na czele. Ostatecznie przegrały jednak w sądzie i musiały zrezygnować z opłat.

Pozostał problem zaszłości: z wyroków sądów wynika bowiem jasno, że nigdy nie było podstaw do pobierania opłat przyłączeniowych. A skoro tak, to zgodnie z kodeksem cywilnym samorządy powinny zwrócić pieniądze.
Pod wpływem naszych tekstów jeden z krakowian zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego uchwałę RMK, na mocy której musiał zapłacić wodociągom w 2001 roku 3 tys. zł, czyli dwie swoje ówczesne pensje. WSA uznał, że "zaskarżona uchwała została wydana z naruszeniem prawa". Otworzyło to krakowianinowi drogę do żądania zwrotu opłaty. Wystąpił z roszczeniem wobec MPWiK i otrzymał całą kwotę z odsetkami - w sumie 6,8 tys. zł.
Sprawą zainteresował się prokurator okręgowy w Krakowie, który skierował odrębną skargę na uchwałę RMK z grudnia 1998 r. I miesiąc temu WSA w składzie: Kazimierz Bandarzewski, Wojciech Jakimowicz i Jacek Bursa uznał zapisy uchwały mówiące o pobieraniu i wysokości opłat za niezgodne z prawem i od początku nieważne.
"Jednostronne nakładanie na obywateli jakichkolwiek obowiązków, w tym opłat, nie jest dopuszczalne bez wyraźnego upoważnienia ustawowego. Z art. 84 Konstytucji RP wynika, że obywatel jest obowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych przewidzianych wyłącznie ustawą" - uzasadnił sąd.
Z ekspertyz prawnych wynika, że wodociągi muszą zwrócić opłaty przyłączeniowe. Przedsiębiorstwo zaproponuje wszystkim, którzy się w tej sprawie zgłoszą, kompensatę należności z bieżących rachunków. Wielu krakowian przez kilka miesięcy, a nawet rok, w ogóle nie będzie musiało płacić za wodę i ścieki. Wprawdzie pozywając MPWiK do sądu mogą wygrać większe pieniądze (opłaty z odsetkami), ale zapewne większość będzie chciała sobie oszczędzić sądowej mitręgi i kosztów.
Władze wodociągów na to liczą. Potencjalne roszczenia mieszkańców idą w dziesiątki milionów złotych. Na razie wnioski o zwrot opłat złożyło w MPWiK kilkadziesiąt osób. Reszta nic nie wie o "wdrożeniu procedury zwrotu", bo miejskiej spółce najwyraźniej nie zależało na nagłośnieniu sprawy.

ZBIGNIEW BARTUŚ
Dziennik Polski

http://www.rp.pl/artykul/572679.html
 
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110303/POWIAT0113/409271218

 

Napisane przez Subbuteo dnia 29.06.2012, 09:10:54