Przychodzi do Ciebie wójt i pyta, czy może zrobić Ci kupę na wycieraczce. Mówisz, że nigdy w życiu, że co on sobie wyobraża, że nie zgadzasz się. Następnego dnia znów dzwonek do drzwi. To znowu wójt z tym samym pytaniem. Wyrzucasz go, mówisz nie, myślisz, że sprawa załatwiona. Trzy dni później na swojej wycieraczce widzisz wielką, ohydną, cuchnącą kupę. Biegniesz do wójta z pretensjami, a ten mówi: wszystko jest prawidłowo - konsultacje społeczne odbyły się… A jak odbywają się konsultacje po dusznicku? Lege artis…

Napisane przez frmn dnia 19.03.2012, 00:53:54