Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. W czasie batalii przeciwko wiatrakom radny Pawlak nie mógł się nadziwić, że mieszkańcy gminy protestują przeciwko wiatrakom, bo – jego zdaniem – jedynym prawdziwym powodem do protestów są świnie, których hodowla po prostu śmierdzi. Teraz radny Pawlak ma dużą szansę mieć naprzeciw swojego domu warchlakarnię. 

 

Czy radny Pawlak stawi czoła tej inwestycji czy uzna teraz, że świnie pachną fiołkami? Został poinformowany, jakie kroki należy przedsięwziąć, aby inwestycja powstała w innej lokalizacji, więc wie, co robić, ale sądzimy, że raczej wybierze to drugie i powie, że co prawda świnie mu śmierdziały, ale warchlaki to co innego... Ewentualnie będzie szukał frajera, który zamiast niego zablokuje inwestycję. Z tym będzie jednak problem. Czasy, gdy „przyjezdni” brali na siebie ciężar walki z niechcianymi inwestycjami, a „tutejsi” dumnie wypinali pierś po sukcesie, bezpowrotnie minęły. Teraz niech wykażą się „miejscowi” i ich wybrańcy. Czy stać ich na coś więcej, niż chodzenie do wójta Bogusia z lamentami? Nie wiedzą, że to wójt Boguś ukrył obwieszczenie o postępowaniu w sprawie warchlakarni tak, żeby nikt go nie znalazł? A może nie chcą wiedzieć?!

 

Inwestorem warchlakarni jest p. Tomikowski. Świń ma być (poprawiam) około 10 tysięcy. Odpowiedzialność Pawlaka przed mieszkańcami wynika nie tylko z tego, że jest radnym. To on sprzedawał działki budowlane w okolicy. 

 

Napisane przez Subbuteo dnia 23.02.2018, 12:45:25