Coraz trudniej będzie udawać, że nic złego nie dzieje się w szkole w Dusznikach. Po wystąpieniu dyrektora Sadowskiego oraz przedstawicielek rodziców i nauczycieli, radni zajęli się aktywnością dyrektor Cieślewicz. Na początek Justyna Bachorz zażądała od dyrektor Cieślewicz skrzętnie ukrywanych przez nią dokumentów dotyczących działalności rady rodziców i zapytała m.in. o przychody z wynajmu lokalu w szkole oraz organizację pracy.

 

Do tej pory urzędnicy wójta Bogusia i on sam robili za parawan, kryjąc poczynania Cieślewicz i nie reagując na sygnały o nieprawidłowościach. O tym, że dyrektorka mieszka w budynku szkoły, a urząd udaje, że nic nie wie, pisaliśmy już rok temu. Opublikowaliśmy też list otwarty Rady Rodziców, pokazujący, w jaki sposób dyrektor Cieślewicz bezprawnie ingeruje w jej działalność.

 

 

Otwarta pozostaje kwestia powołania nadzwyczajnej komisji w sprawie działalności dyrektor szkoły. Prawdopodobnie przyjęta zostanie inna formula, ale sprawa bez wątpienia będzie przez radnych badana. Dodajmy na koniec, że po wystąpieniu na sesji Ćwian pytał, czy w sprawie dyrektorki zostało złożone zawiadomienie do prokuratury. Jeszcze nie, ale skoro radny Ćwian uważa, że kaliber spraw jest tak duży, nic nie stoi na przeszkodzie, by zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa wystosował. On sam i wójt sami mogli to zrobić wcześniej: organ prowadzący szkołę był na bieżąco informowany o tym, co się dzieje.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Napisane przez Subbuteo dnia 28.03.2018, 20:00:43