• Chcemy wprowadzenia nowych limitów dla wójtów, burmistrzów, prezydentów, marszałków, starostów i ich zastępców, zniesione zostaną wszelkie dodatkowe poza pensją świadczenia, jeśli chodzi o kierownictwa spółek skarbu państwa - wyliczał Jarosław Kaczyńsk

     

Na fali dyskusji o wynagrodzeniach w polityce i wokół niej, warto zastanowić się, czy wynagradzać radnych i sołtysów, a jeśli tak, to za co.

 

Czy uzasadnione jest, żeby radna Klińska za kompromitowanie komisji rewizyjnej i sprowadzenie jej działalności do zamiatana problemów pod dywan i uznawania zasadnych skarg za bezzasadne dostawała ekstra prawie 200 zł miesięcznie?

 

A radny Tylkowski, który nie ma pojęcia o finansach publicznych, powinien dostawać tyle samo za udawanie, że jest przewodniczącym komisji budżetowej?

 

Za co dostają dodatki przewodniczący komisji Ćwian i Danielczak? Za pracę czy raczej wejście w koalicję z Bogusiem. Więcej pieniędzy, ponad tysiąc zł dostaje przewodniczący Rady Gminy, Pacholak. Aż prosi się, by zapytać, czy to za przerywanie wypowiedzi przeciwnikom wójta i ogólne posłuszeństwo? Bo jakość pracy przewodniczącego Pacholaka pozostawia wiele do życzenia. Czy radni w ogóle powinni dostawać pieniądze za obecność na sesjach i komisjach, bo frekwencja jest jedynym kryterium dotyczącym wypłacania im pieniędzy. Walka, jaką wójt Boguś stoczył z klubem Forum, by to on był autorem projektu uchwały o podwyżkach stawek dla sołtysów, a nie opozycyjny klubu pokazuje, że finanse są istotnym instrumentem gminnej polityki i że w ten sposób zabiega się o sympatię, lojalność i poparcie. Czy sołtysi powinni dostawać w ogóle wynagrodzenie za obecność na sesji, a niektórzy z nich, jak sołtyska i radna Ratajczak wynagrodzenie skumulowane?

 

Często tak bywa, że pomimo „swojego” przedstawiciela w radzie, mieszkańcy muszą sami załatwiać swoje sprawy, także przychodzić na sesje i komisje. Nikt jednak im za to nie płaci ani nawet nie podziękuje.

 

 

Napisane przez Subbuteo dnia 05.04.2018, 17:05:06