Miron powraca. Dowodem na to są nie tylko pojawiające się pod naszymi tekstami komentarze, ale także rozmowy z dobrze poinformowanymi osobami.

 

Pamiętacie? Było ich trzech, w każdym z nich inna krew, ale jeden przyświecał im cel... Trzech radnych: Królik, Terebecki i Maciejewski, w marzeniach każdy z nich był wójtem. Z czasem Królik i Terebecki przestali żyć marzeniami, wyprowadzili się i żyją szczęśliwie. Inaczej jest z Mironkiem Maciejewskim, który tu pozostał i przez cztery lata przeżywał gorycz porażki, bo nie tylko nie jest wójtem, ale także dostał baty w wyborach do rady gminy.

 

Miron jako radny celował w wystąpieniach na sesji, których długość była odwrotnie proporcjonalna do wagi problemu. Najlepsze ze wszystkich było zwrócenie się do przewodniczącego Skórnickiego słowami: „Panie Przewodniczący, Z całą pewnością, no – może na 99 procent, na 60 procent, 30... Nie mnie Pan poprawi, jeśli nie mam racji...”.

 

Tenże nieustannie kreujący się na opozycjonistę radny Mironek, kiedy dowiedział się, że wójt Woropaj rezygnuje z kandydowania poleciał wprost.... do swoich dotychczasowych przeciwników z ofertą, że on wystartuje z ich poparciem. Oczywiście pognali go, ale pomysł, że Miron jest chętny pozostał w pamięci. Powrócić ma jako kandydat komitetu, który stworzą strach Szwedkowej, interesy Łanoszki z PSL i ego Mironka. Pracowników komunalki jako kandydatów na radnych wystarczy, pomysł przećwiczono już w poprzednich wyborach. Może dołączy tu jeszcze zapomniany Pasikonik?

 

Napisane przez Subbuteo dnia 11.07.2018, 12:14:35