Co to znaczy Invictus?- zapytała Chełmina. - To znaczy, że jestem niezwyciężony – wyjaśnił Imperator Romanus. A Chełmina błyskawicznie zarymowała:

Nasz Romanus niezwyciężony,

co słucha się córki i żony,

co unika roboty

i robi same głupoty,

niech rządzi nam ile chce,

bo daje mi diety dwie...”

 

- Invictusem to Ty zostaniesz, jak nikt inny nie wystartuje – rzucił celnie Koparkowy. - Przecież nikt Cię nie lubi i sam kazałeś to zapisać w protokole z sessjum - zakończył. Imperator najpierw się skrzyvił, potem wciągnął dla euforii, na koniec oznajmił, że wygra, - Opracowałem znakomitą strategię wyborczą: najpierw ocieplę wizerunek, a tuż przed głosowaniem odpalę armaty – oznajmił.

 

-A czym ocieplisz wizerunek, styropianem? - zapytał senator Kamuflator, który jak zwykle wykazał się czujnością. - Nie będę wydawać niepotrzebnie pieniędzy. Po prostu będę ściskał ręce motłochowi i pokażę, że popierają mnie bogowie – zdradził Imperator Romanus.

 

 

Następnego dnia Imperator przeszedł z żoną za rękę przez cały kościół. Efekt przeszedł wszelkie oczekiwania: oburzeni obywatele pytali, po co w ogóle Romanus przychodzi do świątyni, skoro nie przystępuje do sakramentów. - Świątynia to nie miejsce do lansu, Imperatorze – mówili i mieli absolutną rację. Wrażenie było tak złe, że aby je zatrzeć Imperator Roamnus będzie musiał chyba wyhodować sobie trzecią rękę do ściskania motłochu i poklepywania go po plecach.

 

Tylko pamiętajcie obywatele: jeśli Imperator Romanus będzie się witać i bratać z kimś z nas, nie oznacza to wcale sympatii czy szacunku. Uważa nas za motłoch i chce tylko naszego głosu. Ivictus? Romanus raczej leży na łopatkach.

 

 

 

 

 

 

 

 

Napisane przez Subbuteo dnia 14.07.2018, 09:17:32