Wiesława Woźniak, pełnomocnik komitetu wójta Bogusia (obecnie również jego radna) jeździła na spotkania wyborcze wójta Woropaja, żeby zadawać pytania, dotyczące zadłużenia gminy za jego ostatniej kadencji. Za swoją aktywność została - jak się dowiadujemy – dość sponiewierana. Boguś miał powiedzieć, że Woźniaczka takim postępowaniem przynosi mu wstyd. Wstyd rzeczywiście dla Bogusia był, bo Woropaj potrafił wybronić się z zarzutów i przejść do kontrataku (problemem Bogusia jest kompletna niezdolność do ubiegania się o środki zewnętrzne i dotrzymywania terminów).

 

 

Tymczasem wychodzi na jaw, że w gminie pocztą pantoflową w sposób zorganizowany przekazywane są nieprawdziwe i krzywdzące Woropaja informacje, związane z zadłużeniem gminy, których kulminacją jest opowieść, że rzekomo Boguś nie mógł nic zrobić, bo przez zobowiązania Woropaja gmina miała zablokowane konta bankowe. Jako źródło tych rewelacji opowiadający wskazują wójta Bogusia. Ponieważ tego typu teksty krążą w przestrzeni publicznej, ale nikt ich publicznie nie przedstawia, były wójt jest wobec nich zupełnie bezbronny.

 

Mieszkańczy, którzy chcą mieć własne zdanie proponują na fb, by obaj kandydaci spotkali się w otwartej debacie, bo chcą przekonać się, jaka jest prawda. Chcą usłyszeć, co Woropaj powie o zadłużaniu przez siebie gminy i zajętych kontach, a co Boguś odpowie na zarzuty korupcji politycznej, przekroczenia uprawnień, braku nadzoru i swojego lenistwa, nazywanego nienormowanym czasem pracy. No i chcą posłuchać, co  Boguś ma do powiedzenia o przyznanych przez siebie nagrodach dla skarbniczki Szwedek i wynagrodzeniu prawniczki – koleżanki z banku...

 

Szans na debatę nie ma jednak żadnych, bo Boguś po prostu boi się prawdy i nie jest zainteresowany debatą. Czy wobec tego jest szansa na uczciwy wynik?

Napisane przez Subbuteo dnia 24.10.2018, 11:53:51