Jaki sens ma wyciąganie starych reportaży o Woropaju, skoro nie pełni już funkcji publicznej? Tylko taki, że chce mu się dołożyć, a nie ma czym. Reportaże są dwa, jeden o zakazie udostępniania sal na kampanię „Amerykanki” z 2010, drugi o strażnicy, którą lokalna społeczność desperacko pragnie uratować przed rozbiórką z 2014.

 

To ja dwukrotnie ściągnęłam do gminy ekipę telewizyjną, która zrobiła te materiały. Kiedy patrzę na nie po latach, gdy opadł już bitewny kurz, widzę zupełnie co innego niż wtedy: widzę, że wójt Woropaj potrafił wycofać się z głupiej czy złej decyzji. Widzę, że z Woropajem można się było dogadać. Umiał ustąpić, a Boguś tego nie potrafi. Nawet w materiałach, które zdaniem Bogusia mają pogrążyć konkurenta widać, że Woropaj był lepszym Wójtem.

 

Zobaczycie sami (jeśli obejrzycie te filmy), że wójt Woropaj, po interwencji ustępuje i robi to, czego chcą mieszkańcy: daje Tułodzieckiej klucze do sal wiejskich i rezygnuje z rozbiórki strażnicy. Co dzieje się ze strażnicą potem? Przychodzi nowy wójt Boguś z ochroną dziedzictwa i współpracą z mieszkańcami na ustach i posługując się urzędniczymi trickami uniemożliwia remont, bo lubi radną Klińską, która nie lubi KGW Wierzeja, które z kolei chce strażnicę ratować.

 

Strażnica jest teraz alegorią sytuacji naszej gminy: piękna, zniszczona przez złą wolę wójta Bogusia popada w ruinę. To samo czeka naszą gminę, jeśli wójtem pozostanie Boguś. I to jest teraz ważne, a nie tamto reggae.

 

I na koniec jeszcze jedno: co było – minęło. Jeśli mówi się teraz o alkoholu w naszej gminie, to wyłącznie w kontekście Bogusia, jego ekipy oraz ich wyborców. Mieszkańcy dość powszechnie są przekonani, że dwoje radnych z komitetu Bogusia wygrało wybory dzięki rozdawaniu wyborcom piwa i wódki za darmo. Trzeci radny też tak robił, ale oprócz tego miał pewną osobistą popularność. Za Bogusia na imprezach opłaconych z gminnych pieniędzy pracownicy gminnych instytucji i samorządowcy zalewali się „w trupa” lub przewracali (ostatnio sołtys na bankiecie pożegnalnym), a sam Boguś na każdym festynie chodził z piwem w ręce. Mówiono nam nieoficjalnie, że na jednym z wyjazdów (służbowych) wójt Boguś padł i to wcale nie ze zmęczenia. I najgorsze: nie było gier i zabaw na festynie sołeckim, a pieniądze z faktury za nie zostały najprawdopodobniej przepite przez ekipę Bogusia ze znajomymi. 

Hanna Szuminska

 

 

Napisane przez Subbuteo dnia 26.10.2018, 10:28:11