Milczenie jest złotem, w przypadku wójta Bogusia szczególnie, bo gdy Boguś już coś mówi, to zwykle kłamie lub mija się z prawdą. Coś jednak poszło nie tak z wiarygodnością wójta Bogusia i na finiszu musiał on przerwać milczenie i zawalczyć. Krótko przed ciszą wyborczą Boguś stwierdził, że on sam jeden uwolnił gminę od wiatraków, a co do zadłużenia, to poprawił... wskaźniki. - Wskaźnik zadłużenia na koniec kadencji mojego poprzednika wynosił 35,33%, a na koniec obecnej kadencji planowany jest na poziomie 33,40% - napisał.

 

W sprawie wiatraków fakty są bezsporne:

1. uchwałę o przystąpienie do planu „bez wiatraków” podjęła Rada Gminy, nie wójt Boguś,

 

  1. projekty uchwał i wniosek o sesję nadzwyczajną w tej sprawie przygotowali radni Klińska i Mazurek,

  2. wójt Boguś tylko wykonał uchwałę Rady Gminy i to jeszcze nieudolnie, bo plan jest niezgodny ze studium.

Nie jest więc prawdą, że w sprawie wiatraków wójtowi Bogusiowi zawdzięczamy cokolwiek. Więcej, Boguś, gdy był jeszcze człowiekiem, nie wójtem, palcem nie kiwnął w sprawie wiatraków, nie podpisał nawet petycji

Temat wiatraków jest teraz odgrzewany, bo na strachu przed nimi Bogus chce powtórzyć wyborczy sukces, a żadnych osiągnięć nie ma.

 

Boguś podkreśla, że poprawia minimalnie wskaźniki finansowe, tymczasem realne zadłużenie rośnie. Dzieje się tak z dwóch powodów:

 

  1. budżet gminy zwiększył się o ponad połowę dzięki 500+, na które pieniądze rząd wpłaca na konto gminy,

  2. przy obliczaniu wskaźników kredytowych nie bierze się pod uwagę zadłużenia z tytułu emisji obligacji,

I tak to już jest. Boguś niby poprawia wskaźniki, ale tak naprawdę zadłużenie rośnie. Boguś walczy z wiatrakami, a do planu „bez wiatraków” wpisał wiatrak przy każdej zagrodzie. Jak nie wierzycie, to sami sprawdźcie. 

 

Napisane przez Subbuteo dnia 02.11.2018, 21:59:58