Pisaliśmy już o tym, że w naszej gminie w I turze w głosowaniu na wójta z urn wyciągnięto więcej kart niż wydała ich komisja. Jak to możliwe? Czy to była pomyłka czy próba generalna, jak sugerował ktoś w komentarzach? Pytań pojawia się tu wiele, każde jest zasadne. Gminnej komisji wyborczej nie dodaje wiarygodności fakt, że jej wiceprzewodniczącym jest syn szefowej kampanii wójta Bogusia.

 

Kluczowa dla uczciwości wyborów wydaje się kontrola frekwencji: mężowie zaufania powinni liczyć głosujących, żeby można było porównać ich liczbę z ilością kart wydanych, a następnie wyjętych z urny. Na kartach powinna być pieczęć komisji, karty bez pieczęci nie będą ważne. 

 

Napisane przez Subbuteo dnia 03.11.2018, 12:39:28