Prezes Jacek Świerkiel powiedział szczerze, że uchwały walnego zebrania delegatów są zgodne z prawem, bo nikt ich nie zaskarżał. I prawdę powiedział, bo gdyby ktoś je zaskarżył, to ważne być by przestały. Po wczorajszym walnym zebraniu delegatów po raz pierwszy w sprawie oceny ważności uchwał wypowie się sąd.

 

Co takiego się wydarzyło? Zarząd nie dopuścił do obrad nowych delegatów, którzy zastąpili delegatów odwołanych oraz pełnomocników. W rezultacie w tym samym miejscu obradowały dwa walne zgromadzenia. W programie było udzielenie absolutorium zarządowi: jedno zebranie takiego absolutorium udzieliło, drugie nie. Efektem nieudzielenie absolutorium miało być odwołanie zarządu, ale tu zabrakłoby jednego głosu. Radosław Kalinowski przeniósł się z jednego zebrania na drugie i w efekcie odwołanie zarządu nie mogło być skutecznie przegłosowane.

 

Oceniając efekty warto pamiętać, że pełnomocnik, nawet najlepszy, nic nie zrobi, jeśli reprezentowana przez niego osoba zachowuje się inaczej niż się zobowiązała. Być może na zdradę Kalinowskiego wpływ miało to, że był wcześniej zastraszany anonimowymi pogróżkami... Ale i tak widać tu poprawę: Hannę Płowiec-Pawlak kilka lat temu zawiedli prawie wszyscy, tym razem nawaliła tylko jedna osoba.

 

Krajobraz po bitwie jest taki, że Zarząd zyskał na czasie. Wszyscy w Wilczynie (i nie tylko wiedzą), że do kombinatu wpłynęła oferta zakupu RKS w całości, o której Zarząd nie poinformował członków spółdzielni i udaje, że nic takiego się nie zdarzyło. Nieoficjalnie wiemy, że oferta zakupu zostanie ponownie złożona. O tym, jakie są scenariusze napiszemy niebawem.

 

 

Napisane przez Subbuteo dnia 02.03.2019, 07:30:35