Po przegłosowaniu absolutorium dla Bogusia, radny Danielczak pobiegł do Bogusia z kwiatami. Dołączyla do niego – jak określiła to Frąckowiak, prowadząca obrady po rezygnacji Pacholaka - „przodowniczka sołtysów pani Basia” (Jóźwiakowska). Sytuacja była tak niesmaczna i niezręczna, że Frąckowiak poczuła się zobowiązana i rzuciła, że kwiaty są od wszystkich radnych i opozycja, jeśli chce, może też podejść do wójta i zamienić z nim parę słów... To pogorszyło jeszcze i tak fatalną atmosferę.Boguś zadeklarował, że ”postara się działać jeszcze lepiej”. Można skomentować to tylko w jeden sposób: lepiej to już było, Boguś nigdy nie działał dobrze, a dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło. 

 

 

Napisane przez Subbuteo dnia 28.05.2019, 19:55:35