Ta sesja to była nowa jakość. Okazało się, że można sprawnie przeprowadzić obrady i dopuścić do głosu mieszkańców. Okazało się, że można było im nie przerywać i nie ulegać w tej kwestii sugestiom wójta. Okazało się też, że radni wcale nie są niemi – wręcz przeciwnie, mają wiele do powiedzenia, a zaczepki ze strony Bogusia i bogusiowców mogą być skutecznie ucinane i ignorowane. Brawo przewodniczący Ćwian.

 

Popisała się też aspirująca do większości w radzie opozycja, która jasno przedstawiła swoje argumenty:

  1. inwestycja nie może ograniczać dostępu do pola mieszkających w pobliżu rolników,

  2. koszt inwestycji jest o ponad 70% wyższy niż zakładano,

  3. w gminie są też inne drogi wymagające remontu, na przykład Kasztanowa w Niewierzu czy Floriana w Dusznikach,

  4. radni poprą remont ulicy Kasztanowej w Grzebienisku, jeżeli zostanie wypracowane rozwiązanie korzystne dla wszystkich jej mieszkańców.

Pomimo jasno wyrażonego stanowiska opozycji, ze strony bogusiowców ruszyła tradycyjna szczujnia z argumentami typu „Pani jako ekonomistka powinna wiedzieć”, „ a radny na komisji powiedział, że niech mieszkańcy radzą sobie sami”, „wiemy, że jesteście przeciwko remontowi Kasztanowej” czy moje ulubione: „Pan zameldowany przy Lipowej nie będzie decydował o ulicy Kasztanowej”. I tu istotne pytanie – skąd radny Danielczak uzyskał informację o miejscu zameldowania pana L, skoro nie są to dane powszechnie dostępne? 

 

Jeśli obejrzycie sesję, to nie będziecie mieli wątpliwości, że to nieprawda, że radni opozycji wstrzymali remont Kasztanowej, bo go w ogóle nie chcą. Chcą, aby był zrealizowany wtedy, gdy inwestycja będzie dobrze przygotowana, jej realizacja nie będzie nikogo krzywdzić, a koszt będzie zgodny z szacunkami. Sprawa jest prosta: wystarczy dobrze przygotować inwestycję od strony projektowej i finansowej, a remont będzie przeprowadzony. A jeśli ktoś płacze z powodu odrzucenia uchwał, to wina wójta.

Napisane przez Subbuteo dnia 26.06.2019, 08:12:52